Wspomnienie 10 - Przesmyckie Stowarzyszenie Rozwoju Gospodarczego


                                                         Kiedyś było lepiej…

I.P. Chciałabym kiedyś zamknąć oczy i cofnąć się ponad 40 lat wstecz, do miejscowości, w której się wychowałam. Co dane byłoby mi zobaczyć?


H.L. Zobaczyłabyś miejscowość tętniącą życiem, w której mieszka o wiele więcej ludzi niż dzisiaj. Byłoby więcej dzieci i młodych ludzi. Wiele osób zostawało na wsi i trudniło się rolnictwem. Dziś wygląda to zupełnie inaczej.


I.P. A jak wyglądała wieś?


H.L. Wiele domów było drewnianych. Po większości z nich nie ma nawet śladu. Prawie u każdego na podwórku biegały kury lub gęsi. Dziś dominują puste podwórza z idealnie wykoszoną trawą.


I.P. A możliwości pracy w naszej okolicy?


H.L. Kiedyś praca czekała na ludzi, a nie ludzie na pracę. W Przesmykach i innych wsiach w okolicy działały Kółka Rolnicze. Po ich połączeniu powstała SKR (Spółdzielnia Kółek Rolniczych), która miała swoje bazy w Przesmykach, Kamiankach Lackich, Wojnowie, Dąbrowie i Łysowie. Można tu było wynająć traktory, kopaczki do ziemniaków i inne maszyny, których rolnicy nie posiadali do uprawy ziemi.
Drugim zakładem pracy,, zatrudniającym dużo ludzi, była Gminna Spółdzielnia (GS) „SCh”, która zajmowała się m.in. skupem zbóż, ziemniaków i innych płodów rolnych, a także zwierząt. Zaopatrywała ludzi w potrzebne artykuły do produkcji rolnej i prowadziła sprzedaż artykułów spożywczych i innych, np. tekstylnych na wsi w różnych sklepach.
Ludzie pracowali również w szkole, urzędzie gminy, sklepach, banku, na poczcie, w Ośrodku Zdrowia. Gdy rano przyjeżdżał autobus do Przesmyk to wysiadało z niego mnóstwo osób.


I.P. Czy GS od początku znajdował się na terenie położonym za cmentarzem?


H.L. Nie. Kiedyś biuro GS było na plebanii, a skup odbywał się w różnych punktach na wsi. Dopiero później wybudowano inne bazy.
Gdy budowano bazę za cmentarzem, najpierw powstały dwa magazyny: zbożowy i nawozowy oraz buchta (miejsce skupu żywca). Następnie sklep żelazny i inne magazyny. Później powstawały inne budynki. Na końcu zbudowano biurowiec i piekarnię. Wybudowanie tej ostatniej zlikwidowały pojawiające się trudności z kupnem pieczywa w najbliższej okolicy.


I.P. Gminna Spółdzielnia często kojarzy się z zaopatrywaniem sklepów. Jak u nas wyglądał wówczas handel i działalność usługowa?


H.L. Sklepy były praktycznie w każdej wsi. W latach 70-tych w Przesmykach był sklep spożywczy i tekstylny (dziś w ich miejscu znajduje się Topaz) oraz spożywczy naprzeciw kościoła. Ponadto funkcjonowały dwa kioski z artykułami spożywczymi. Jeden był w miejscu dzisiejszego przystanku w centrum Przesmyk, a drugi niedaleko obecnego banku.
W sklepie naprzeciw kościoła można było też zaopatrzyć w drobiazgi przydatne w gospodarstwie domowym (naczynia, ozdoby, drobne upominki itp.). Można było tu kupić sprzęt AGD.
Funkcjonował również kiosk Ruchu. Zlokalizowany był w środku wsi. Można było tam kupić prasę i różnorodne drobiazgi, jak to się określa „mydło i powidło”.
Na bazie GS przez pewien czas istniał też sklep meblowy.
We wsi istniały też bar, początkowo zlokalizowany w prywatnych domach. Później wybudowano budynek baru między obecną plebanią a budynkiem banku. Na górze budynku zlokalizowano bar, na dole natomiast wypożyczalnię naczyń i zakład fryzjerski. Czasem odbywały się tu imprezy lokalnych instytucji. Ogólnie jednak nie cieszył się zbyt dużą popularnością i dość szybko zaprzestał działalności. Dziś nie ma po nim śladu.


I.P. A inne instytucje?


H.L. Wcześniej poczta, bank czy biblioteka nie miały swoich stałych siedzib. Wynajmowano pomieszczenia w prywatnych domach, by dana instytucja mogła działać. Zadowolone były obie strony, gdyż taki wynajem dawał właścicielom budynków możliwość pozyskania dodatkowych funduszy.
Później wybudowanie Gminnego Ośrodka Kultury dało miejsce bibliotece, zaś bank i poczta zainwestowały we własną siedzibę.
Cały czas działał też młyn i tartak, które były w rękach prywatnych. Młyny, oprócz Przesmyk, były też w Kamiankach Lackich i Zawadach.
Istniał również posterunek Milicji Obywatelskiej – zlokalizowany był w budynku, gdzie dziś znajduje się biblioteka.


I.P. Czyli ludziom żyło się dobrze?


H.L. Raczej tak. Ludzie mieli pracę, zarabiali pieniądze i nie obawiali się jutra. Gorzej wyglądała sytuacja starszych ludzi. Do lat 80-tych nie było emerytur. Dlatego też seniorzy pracowali tak długo, jak im sił starczyło. Później musieli liczyć na wsparcie i utrzymanie rodziny.


I.P. Czyli niektórzy wspominają czasy PRL z nostalgią?


H.L. A dlaczego nie? Może nie było tak wielu dobrodziejstw technicznych i łatwego dostępu do każdego artykułu. Ale w zamian było spokojne życie, praca i stabilizacja. Dziś nie jest już tak pięknie…


I.P. Dziękuję za rozmowę.

wysłuchała i spisała Izabela Pucyk


POWRÓT DO WSPOMNIEŃ