Wspomnienie - Przesmyckie Stowarzyszenie Rozwoju Gospodarczego


Jak drogę cementową do Zawad budowali


Budowa dróg

Budowa dróg w Gminie – temat rzeka. Wszyscy to wiemy. Pomyślałam więc, że może ktoś zna historię budowy którejś z nich? I znalazłam kogoś takiego.

O tym jak drogę cementową do Zawad budowano

„Drogę od Przesmyk do Zawad budowano w czasach komunistycznych. A właściwie utwardzano ją, bo droga jako taka istniała, ale wiosną w czasie roztopów i jesienią gdy często padał deszcz, w jednym miejscu była nie przejezdna. Był to gliniasty odcinek więc długo był mokry i gdy jechano wozem z jednym koniem albo gdy koń był słaby, to lepiej było nie ryzykować jazdy tamtędy, bo można było ulgnąć. Ta budowa nie było to łatwe zadanie z wielu powodów. Przede wszystkim trzeba było się starać o materiały do budowy drogi tj. o żwir i cement oraz o pozwolenie. Otrzymanie jednego i drugiego nie było łatwe. Ale był w Przesmykach człowiek, któremu się to udało! Tym człowiekiem był Proboszcz Parafii Przesmyki ksiądz Wakulak. W tamtych czasach pozwolenia na budowy czy przebudowy dróg na terenie Gminy uzyskiwało się w siedzibie Powiatu w Łosicach – należeliśmy wtedy do tego Powiatu. Ksiądz Wakulak jeździł do siedziby Powiatu oraz do Przewodniczącego Powiatowej Rady Pana Bąka wielokrotnie…. Legenda głosi, że przekonywał członków Rady i namawiał do poparcia inicjatywy mieszkańców tak często, że Ci mieli już dość tego „dręczenia” i się zgodzili.

Gdy przedstawiciele Rady na czele z Przewodniczącym przyjechali służbową Wołgą i zobaczyli gdzie ma powstać „nowa” droga zwątpili w możliwość jej zbudowania. Wtedy też Przewodniczący Rady wypowiedział słynne słowa, że prędzej mu tu (na dłoni) kaktus wyrośnie, niż w tym miejscu powstanie twarda droga. Jak pokazała historia powinien był już wtedy zacząć uprawę kaktusa bo ksiądz, popierany przez mieszkańców, nie odpuścił. Doprowadził do zakupienia góry piasku czy raczej żwiru od jednego z mieszkańców Zawad i się zaczęło. Z Kółka Rolnego wypożyczono nam ciągniki z przyczepami. Na przyczepy ładowaliśmy łopatami żwir, który pracownicy Kółka rozwozili na drogę. Gdy rozwieziony żwir został wyrównany przez równiarkę przyszła kolej na dodanie cementu, który zmieszany ze żwirem miał za zadanie utwardzenie drogi. Odbyło się to tak, że do ciągników zaczepiono kultywatory i jeżdżono po drodze jak po polu. Jednocześnie na tę mieszankę była lana woda. W taki sposób powstała cementowa droga z Przesmyk do Zawad.”


A co Kółko Rolne?


„Można było stamtąd wypożyczyć maszyny rolnicze. Ale to nie na temat. Mówiłem o księdzu Wakulaku. Ksiądz Wakulak codziennie był na budowie i nadzorował postęp prac. Nie przeszkadzał Mu nawet mróz ani padający śnieg. Pamiętam, że pewnego jesiennego wieczoru siedziałem w Klubo-Kawiarni w starej świetlicy. Przyszedł ksiądz i mówi żebym jutro rano przyszedł zawieźć go na budowę drogi. Zgodziłem się oczywiście. Trzeba wyjaśnić, że ksiądz nie miał żadnego pojazdu, którym mógłby sam pojechać; nie miał nawet konia z wozem. Gdy wstałem rano okazało się, pada śnieg i jest spory mróz. Pojechałem na plebanię przekonany, że ksiądz zrezygnuje z wyprawy. Nic podobnego! Ksiądz nakazał mi przywiązać konie i przyjść pomóc Mu ubrać się w burkę. Był to taki płaszcz z kapturem ubierany na kożuch czy inne ciepłe wierzchnie ubranie przez ludzi, którzy musieli podróżować wozem konnym w czasie mrozów. Była zrobiona z wełnianego sukna o dużej grubości i była ciężka więc potrzeba było pomocy przy jej ubieraniu ale chroniła przed mroźnym wiatrem. Gdy ksiądz był już ubrany i usadowiony na wozie pojechaliśmy do Zawad. Ówczesny Sołtys zaproponował, żeby dzisiaj odpuścić sobie pracę bo pada śnieg. Dla księdza nie był to wystarczająco mocny argument i prace kontynuowano. Ale pomoc przy budowie drogi to nie była tylko praca przy rozwożeniu żwiru czy mieszaniu go z cementem; to także gorąca zupa i herbata, którą dostawało się u Państwa Czarnockich z Zawad.

Trzeba podkreślić, że do powstania drogi Przesmyki-Zawady przyczynił się przede wszystkim upór i zapał księdza Wakulaka. Nie bez znaczenia były też modlitwy tak księdza jak  mieszkańców Zawad oraz, co z pewnością przyznają mi mieszkańcy obu wsi pamiętający tamten czas, nowość na rynku alkoholi – wódka Jarzębiak.”            

Wysłuchała i spisała Małgorzata Zych




POWRÓT DO WSPOMNIEŃ